Cześć, zapytasz się pewnie “Dlaczego to robie?”

Ja też się nad tym zastanawiałem. Nadal nie potrafię znaleźć odpowiedzi, która miałaby sens. Robiąc coś w życiu, kierujemy się stereotypami. Patrzymy i oczekujemy komentarza innych ludzi. Nawet gdy stanowczo krzyczymy, że nie. Myślę, że podświadomość nie pozwala zapomnieć o wbitych do głowy zasadach itp. Na szczęście ratuje nas to, że każdy z nas jest inny. Powiedzmy, że jest ciekawie. Podobnie jest w mojej głowie. Całe swoje życie szukałem poklasku. Robiłem z siebie takiego irytującego śmieszka, który jest poniekąd pewny siebie. Ale czy na pewno? Czy nie pokazujemy innym tego co chcemy, żeby zobaczyli? A sami zamykamy się ze swoimi problemami. Czy każdy problem, o którym rozmawiamy z drugą osobą, jest wykorzystany?. Tak dosłownie wykorzystany przeciwko Tobie? O wiele lepiej byłoby gdyby ludzie potrafili sobie pomagać. Uczyć się od siebie, zamiast wykorzystywać wiedze przeciwko. Myślałem, że mam dystans do siebie. Że potrafię śmiać się zarówno ze swoich mocnych jak i słabych stron. Nie potrafiłem odpowiedzieć na to, bo jak każdy z nas…no dobrze prawie każdy…miałem prace, i na niej się skupiałem. Nie chciałem słuchać samego siebie i co czuje. Oddawałem się pracy, myśląc, czy jest ok, czy pracodawca jest zadowolony. Zapominałem o sobie i swoich problemach, bo zajmowałem się innymi. No i przyszedł rok 2020. Przyszedł wirus, który rozwalił system. Każdy wie jakie zmiany przyniósł. Ja mieszkałem w Londynie. Mówię, że mieszkałem, bo nie wiem gdzie, i jak będzie dalej. Wrócę do tego troszkę później. Pracodawca miał coraz mnie pracy dla mnie i zostałem odesłany do domu. Rząd starał się pomóc. Wprowadzono dopłaty w celu utrzymania pracowników. Zostałem w tym wypadku w domu zgodnie z nakazem, jaki został wprowadzony. Czekałem aż sytuacja z tym, o czym nie można mówić trochę, się uspokoi. Miałem kilka okazji na inną pracę, ale podjąłem decyzje, że zaczekam. Opłaciło się, gdyż zostałem wyrzucony tak po prostu. Teraz może nie żałuje, ale czuje się, tak jakbym nie był na to przygotowany. Czuje się, tak jakbym został ofiarą systemu. A może samego siebie? Rozumiem, że patrząc od strony biznesowej, pracodawcy po prostu nie opłacało się trzymać mnie na moim stanowisku. Teraz wróciłem do Polski. Czuje się, jakbym wpadł z deszczu pod rynnę. Kontakt z urzędami jest ograniczony, a nawet nie ma go wcale. Nie chce podejmować decyzji o powrocie do Londynu. To nie jest najlepszy okres na żadne poważne decyzje. Nie wiem, co będzie dalej. Wiem jedno, przyszły rok będzie tym który przyniesie coś lepszego i będziemy wracać do normalności. A jaka ona będzie, to już zobaczymy na własne oczy. Teraz nadszedł czas, żeby odnaleźć swoją drogę. Zacząłem tworzyć, uczyć się i staram skupiać się na swojej osobie. Pierwszy raz w życiu myślę o sobie. To jest nowe doświadczenie. Odkrywam samego siebie i zaczynam pracować nad tym co odkryłem. Czy jest dobrze? Tego nie wiem. Wiem jedno! Zauważyłem w swoim zachowaniu wiele rzeczy, o których nie pomyślałbym, zajmując się rutynami, które prowadziłem przed 2020 rokiem. Zastanawiam się, czy ktoś ma podobnie? Czy to tylko ja tak się czuje? O tym jeszcze napisze w następnych wpisach. Na razie życzę Ci w szczególności wszystkiego Najlepszego i do zobaczenia.

Ro

Dodaj komentarz